RSS
 

PRZEPROWADZKA

20 lip


http://pod-jednym-dachem.blogspot.com/

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Na …

16 lip

… Górnym Śląsku są trzy „pewne” grupy zawodowe, które wstają (w celu niezwłocznego udania się do pracy) o godzinie conajmniej 3.45 RANO.

Hodowcy świń, rzeźnicy i … Inspekcja Weterynaryjna :)


 
Ktoś dołącza? :)

———————————————————————-

Wczoraj mieliśmy w nocy taką burzę że aż sama się (pierwszy raz w życiu) bałam.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

plaża

14 lip

W domu – plaża – bo – od soboty Ania przebywa w Gliwicach. Przyjechali do nas dziadki i ona powiedziała że jedzie do babci. Babcia za bardzo nie miała wyjścia tylko ją musiała zabrać – Ania zaplanowała sobie że będzie u babci „CZTERY dni”. Spakowałam jej walizkę na tydzień :))))) i pojechała.
Jedno dziecko w domu to normalnie luuuuuz – jako taka cisza – tj nikt sie nie tłucze i nie kłóci. I jakoś tak mniej do roboty jest.
Sprzątam powoli Ani pokój – ale miała syf na biurku!!!! Prawie jak ja :)))
Ciekawe bo w pracy mam na biurku idealny porządek i nie wyjdę jak nie uporządkuje biurka – podobnie miałam w gabinecie – miejsce pracy musiało być uporządkowane wizualnie – nawet potrafiłam przyjść wcześniej do pracy tylko po to żeby przed nową dniówką posprzatać jeśli poprzedniego dnia siedziałam do późna i nie miałam już siły.
A w domu burdel do sześcianu mam na biurku :)))

W sierpniu biorę 2 tyg urlopu ale jeszcze nie wiem kiedy co i jak – pojade chyba z dziećmi na kilka dni do drugiej babci i dziadka.
Na żadne typowe wakacje nas w tym roku nie stać więc nie będziemy szaleć i się zadłużać. Trudno :)
Zawsze można jechać na zaległe wakacje np zimą conie?

W pracy tez plaża – szef na urlopie, coniektórzy inni też, Katowice chyba też wymiotło w połowie i nie ma komu słać do nas durnych pism wymagających jeszcze durniejszych odpowiedzi, próby na monitoring już prawie wszystkie pobrałam z planu aż do września.

Szukam dla Ani labiryntów, kolorowanek itd – żeby miała jak wróci. I myślę co by tu jeszcze wymyśleć żeby się nie nudziła w domu.
Dostaliśmy od ciotki Marychy płytkę z Akademią Pana Kleksa – Ania niedawno zakochała się w piosenkach z tejże, które jaj na youtubie puszczałam – nie wiem tylko czy ta Akademia to taka całkiem dobra dla dzieci jest – po tym jak ją przedwczoraj obejrzałam sobie po latach …. same skojarzenia z pedofilami, narkomanią i horrorem miałam :)
No bo weźcie tego Pana Kleksa – co to kurde jest jak nie pedofil jakiś …. a te piegi co na nie czeka jak na głodzie aż mu Adaś przyniesie świeże? A pastylki senne co daje chłopcom przed snem? A Golarz Filip? A przemarsz wilkołaków? Masakra jakas normalnie.

W ogródku sezon fasolkowy w pełni, kapustę mi zeżarły ślimaki, pomidory podsychają ale owoce na nich są ładne. Tylko jeszcze zielone. W tym roku kompletnie zaniedbałam florę przydomową – trudno – każdego szkoda :)
Jabłek zatrzęsienie się zapowiada. I gruszek.

Zdjęcia jakieś mam ale w domu.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wrrrrrrrr

13 lip

O nie nie – za jakieś durnowate paseczki i okienka z reklamami to ja dziękuję.
Będziemy się żegnać z paniem panie BLOG.PL
Reform stanowczo za wiele.
I to kompletnie debilnie durnowatych.
Wściekli mnie dziś na maxa.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kogel-mogel :)

10 lip

Kiedy byłam mała – a właściwie kiedy byliśmy mali bo stary Johnny też – szczytem luksusu i ambrozją najwyższych lotów był kogel mogel. Nasze dzieci na propozycję spróbowania tegoż (pracowicie ukręconego przez ojca) – odpowiadają zgodnie i z najwyższym stopniem obrzydzenia – BLEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja zresztą takoż – na samą myśl o polizaniu surowego jajka mam odruch zwrotny ;)

Jako że dzieci dostaja świra do sześcianu i nie mam szans na napisanie czegoś w tej chwili – notkę tę wstawiam od 4 godzin – (Mateusz domaga się puszczenia na youtubie ŁAŁA czyli koparki w akcji, a Ania filmiku z piosenką z Akademii Pana Kleksa) wstawiam na razie same foto – dzieła zebrane:

Te pierwsze to małosolki, te drugie to w occie – Ania skomentowała – Mamo, one są takie piękne że ja cię prosze żebyś mi je postawiła w moim pokoju.  No – jak się nie nadadzą do jedzenia to przynajmniej ładne są :)

W pracy – kolejne nowe wyzwania. Wczoraj próba generalna.
Jutro jadę samodzielnie zbadać partię mięsa w ubojni tak więc trzymajta kciuki – żebym dobrze wytrawiła i żeby mi włośnie nie wyszły :))). Jak mi ktoś powie że praca w Inspekcji jest nudna to go kopnę w kostkę :)
Ładniutkie conie?

No i nasz inwentarz :)))

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sobota

05 lip

Wycieczkowo:

Skansen (kolejki wąskotorowej) – faktycznie SKANSEN do sześcianu :)))

 
 

Obiad – jako danie główne jedliśmy pstrąga, który jak wiadomo podawany w całości i liczony „na wagę” kosztował nas tyle że mi chyba niewątpliwie zaszkodził na wątrobę po obejrzeniu rachunku :)))

 

Dinopark – ten w Rybniku:


 

Na koniec wycieczki i po powrocie do domu dzieciaki były tak zmęczone i zgrzane że …:


Zresztą ja też ledwie żyłam bo upał dziś masakryczny się zrobił.
Konieczne do odnotowania – zrobiliśmy wspólnie z J. porządek w szafce z lekami :)))) – nie po raz pierwszy stwierdzam że zaopatrzenia naszej apteczki nie powstydziłby się jakiś pomniejszy wiejski punkt apteczny.
No i – ponieważ Syn jest nadal rasową niemową – z całą gamą szczegółowo dopracowanych „migów” i dźwiękozastępczych określeń (potrafi np zakomunikować po swojemu słowa: koparka, wkręcanie, spadanie itd) – będę chyba zapisywać takie wydarzenia jak przyswajanie nowych słów :))))
Dziś np ku swojej wielkiej radości zaczął mówić AUTO i TRAKTOR („tatoj” to brzmi ale co tam :))))
Generalnie to jest maksymalnym maniakiem koparkowo-traktorowo-dźwigowo-motoryzacyjnym oraz narzędziowym. Nie wiem po kim to ma ale tak w sumie jest to zaskakująco niesamowite.
Ania natomiast ma coraz bujniejszą wyobraźnię i zaskakuje mnie co chwila – jak dziś na jednym wdechu opowiedziała mi bajkę o trzech świnkach a na drugim wdechu o królewnie śnieżce ….. ech…. no i już przeżywa i przygotowuje się do swoich urodzin które ma za 2 m-ce – trenuje stepowanie bo „ona będzie występować na swoich urodzinach dla gości” :))))

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wczoraj …

03 lip

… padał u nas deszczyk:

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Moja …

30 cze

…córka powiedziała mi że:

-Mamo, a u nas to ty masz największą dupę.

No.

Milutka :)))))

—-
więcej napiszę jak zakiszę młodego

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sauna …

29 cze

… za oknem i sauna w domu. W domu jakieś 25 stopni ciepła i wilgotność powietrza w okolicach 90%.
Nawet już człowiek nie ma jak się pocić tylko cały czas ma się wrażenie że skóra sie lepi. I wszystko sprawia wrażenie wilgotnego. Pranie niby wyschło ale jakoś tak nie do końca. W nocy pościel dosłownie jakby rosą pokryta. Nie ma się co dziwić skoro non stop leje, temperatura ze 30 stopnie bywa przy tym i burza z burzą.
Ja pierniczę – w ciągu ostatniego tygodnia zaliczyliśmy tu chyba z 764 burze. Albo jedną wielką bo właściwie cały czas jest burza. Nawet jak niby jej nie ma tak oficjalnie – to i tak się błyska. To mi akurat nie przeszkadza bo uwielbiam – jednakże to co jej towarzyszy – a więc duchota i parność to już nie bardzo. I skoki ciśnienia – bardzo źle przy tym z moim ciśnieniem czy czymśtam. Mam mocne postanowienie przebadać sobie w końcu serce i te inne tam mechanizmy.
I komary żrą jak głupie.
Powódź narazie nam nie grozi choć w pracy mamy stan podwyższonej gotowości czy jakoś tak się to tam nazywa.

Ania pozytywnie mnie dziś zaskoczyła.
Po tym jak otrzymała bardzo bardzo BARDZO wyjątkowo nietrafiony prezent podczas odwiedzin od długo oczekiwanego wujka – podziękowała, trzymała się całkiem dzielnie, nie stroiła fochów, wykazała nawet dość uprzejme zainteresowanie – dopiero pod innym pretekstem „pękła” i zalała się łzami – po czym wtulona we mnie na „osobności” gdzie zabrałam ją na rozmowę powiedziała „ale wiesz co – ten prezent od wujka nie jest za fajny” – ponieważ się z nią wyjątkowo zgadzałam spróbowałam wyjasnić dlaczego tak, że wujek nie za bardzo się zna na dziewczynkach bo ma samych wnuków (chłopaków) a poza tym to nie wie czym się takie duże dzieci jak ona lubią bawić i dlatego mu tak trochę nie wyszedł ten prezent. Ale zostawił jeszcze dla niej pieniążek i pojedziemy za niego kupić dobry prezent – a właściwie to Ania sama go sobie wybierze i kupi. To jej zdecydowanie poprawiło nastrój. A zależało mi na tym bo widziałam ten jej duchowy upadek z nieba na ziemię i żal mi się jej zrobiło bardzo.
Wracając do tych wnuków wujka to ma ich 5 i 6ty w drodze (i pewnie na tym nie koniec :P) - wszyscy to synowie jednych rodziców …. aaaaaa … i choć mieszkają w USA nie są to mormoni ;) Jakoś niezrozumiała i niepojęta dla mnie jest chęć świadomego „posiadania” takiej liczby dzieci. Pewnie po prostu się nie znam – to trudno – ale nie rozumiem i tyle.

Jutro w pracy mamy jechać w teren ale przy takiej pogodzie to ja nie wiem …
No i z tą Anią po ten prezent.
O sobie nie wspomnę – bo już chyba od miesiąca jadę kupić sobie buty. Potrzebuję 2 h spokojnego SAMOTNEGO połażenia po sklepach.

Dziś Ania pojechała z dziadkami do lokalnej ciotki w odwiedziny, a ja nadzorowałam poczynania syna (kocha śrubokręty i inne prawdziwe narzędzia i radzi sobie z nimi jak stary):



i taka sobie różyczka :)

Słucham płyty Ani Wyszkoni – nawet da się posłuchać ;) I czytam książkę którą mi wluliła pani bibliotekarka – jakiś stary rupieć sprzed 40 lat chyba – „Kobieta do zjedzenia„ M.Atwood, ale muszę powiedzieć że nawet mnie wciągnęła ;) Dlategoż lecę się pomoczyć w wanience z tąże książką.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kiedyś …

28 cze

Kiedyś … kiedyś … zamarzyło mi się mieszkać w domu z widokiem na jabłonkę. Tak dosłownie.

Okno kuchenne:


Umyłam specjalnie do zdjęcia hahaha :) (żart)

Czyli hmmmm …. marzenia się spełniają? :)

A tak poza tym to ponieważ zaczęłam dzień z migreną a więc musiałam sobie walnąć procha – po którym to dostaje się powera z kopem (zastanawiam się czy nie zaczynam być uzależniona od tego leku, teoretycznie rzecz ujmując – oprócz likwidacji migreny – działa on na mnie jak amfetamina; ujmując teoretycznie ponieważ nie brałam nigdy amfetaminy więc nie mam porównania ;)) – no to właśnie dlategoż dostałam kopa i korzystając z niego cały dzień sprzątałam – umyłam kilka okien, wyprałam wykładznę, firany, zmieniłam pościel itd.

Dzieci tłuką się i drą cały dzień. Nie wiem czy przetrwają (a my z nimi) te wakacje bez szwanku.
Mateusz potrafi na jednym wdechu wypowiedzieć (wywrzeszczeć) 92848347 razy słowo MAMA. Już nie reaguję bo się nie da.

————————–
UPDATE niedziela rano:

Ania zadała mi dziś TO pytanie:

A: Mamoooo…. a skąd się biorą dzieci?
Ja: eee – no jak to skąd, przecież wiesz – z brzucha.
A: No … ale coś więcej?
Ja: Ale co więcej? (badam o którą część tego czegoś więcej jej chodzi)
A: No wiesz – tam jest takie jajeczko. I ono płynie do takiej rzeki.
Ja: Aaaaaaaaa…. no tak, racja.

A: Mamo a czy ja mogę być małżonką naszego psa?
Ja: Nie, bo ty nie jesteś panią pies tylko człowiekiem.
A: No tak. Ale ja mam przecież ogon. W szafie. (część pozostałości po stroju dalmatyńczyka z balu karnawałowego)

Oba dialogi sponsorowane przez film „Beethoven” i „Beethoven 2″.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS